|
Przez te 25 lat dzięki psom spotkaliśmy
wspaniałych ludzi.
Wielu z nich stało się naszymi bliskimi
przyjaciółmi, za co chcielibyśmy im serdecznie
podziękować.
Lwią
część wiedzy o psach zawdzięczamy ś.p. Pani
profesor Jadwidze Dyakowskiej, wielkiej
damie polskiej kynologii, choć nie spełniliśmy
jej największego marzenia i nie zaczęliśmy
hodować sheltie.
Od
Danusi Hryniewicz, "matki" polskich ponów
dowiedzieliśmy się wiele,
na czym polega hodowla, i jak dobrze hodować psy, a choć przez chwilę
hodowaliśmy pony, rasie tej nie pozostaliśmy
wierni.
Nasza
pasja to corgi. Wszystkim zagranicznym hodowcom,
którzy pomogli nam budować i rozwijać naszą
hodowlę, dziękujemy w mowie obcej, bo po to w
końcu są podziękowania, aby dotrzeć do
adresatów.
W
Polsce zyskaliśmy grono cudownych, wiernych
przyjaciół, i świetnych pomocników
w hodowli. Co cechuje prawdziwych miłośników
corgi? Inteligencja, poczucie humoru
i ogromny dystans do siebie i do wystaw. Tacy
właśnie są nasi przyjaciele.
Dzielą z nami miłość do corgi, cenią sobie dobrą
zabawę i dobrą kuchnię: Marysia Burbo (Czykita)
- autorka przepięknych rysunków corgi,
Marysia Chejło (właścicielka Smoka
i Smyka) - głos podszytego kostycznym humorem
rozsądku, Krysia i Marek Jurkowscy
(Huncwot) - chodzące ciepełko i dobre serduszka,
cała rodzinka Kłopockich (uprzejmie
hodują pod przydomkiem Lisiura) - dzielący z
nami pasję nie tylko do psów, ale i do opery,
Małgosia, Anka i Andrzej Mejerowie - tak
zakochani w corgi, że nigdy, pod żadnym pozorem,
nie powinni mieć suki, bowiem nie sprzedaliby
żadnego szczenięcia, nikomu! Rodzina
Peichertów - trochę daleko, ale cóż za
gościnność i kuchnia (Haniu, ten rosołek!),
Ewa Wawrzynów i Marek Bińkowski - siła
spokoju i analityczny umysł.
Nie
zapominamy też o tych, dzięki którym rodzą się
mioty z przydomkiem Lisiura;
za zapewnienie suczkom z naszej hodowli
wspaniałych domów i zgodę na taka formę
współpracy dziękujemy (kolejność alfabetyczna,
sympatia jednakowa)
Magdzie Chmielowskiej, Helenie
Krawczyk, Ance Mrozkowiak, Dorocie
Paź,
Joasi Pożarowszczyk, Agacie Semik,
Dorocie i Piotrowi Smirnow, Blance
Żukowskiej.... będą jeszcze inni, ale nie
musimy zdradzać wszystkiego od razu.
Wielkie dzięki tym, co wystawiając rozsławili
przydomek Lisiura, a zwłaszcza:
Mirce i Andrzejowi Tyburczykom
za Siksę, Gabi i Grzesiowi Kolasom za Kiziora
( i uśmiech na ringu),
Bogusi i Januszowi Moniatowiczom
za Miłka, Magdzie Kurzyp za Pana Ładnego,
Joli i Grzesiowi Sadzyńskim
za Lisiaka i wspólne wyprawy w krainę wystaw i
wina,
Martusi i Hubertowi za
wspólne łasowanie na jawie i przez telefon.
Kasi i Ani
za dobre sąsiedztwo.
Oraz
Krysi Rostworowskiej (bobtaile Kudłaty
Tramp) za to, że możemy z nią przedyskutować
każdy problem, nawet w środku nocy, Ani
Jaśkiewicz za czuwanie nad Ars Amandi,
Grzegorzowi Ostrzeszewiczowi za to, że
pomógł przyjść na świat większości warszawskich
corgi.
|